Ostatnio jest głośno o stosunkach Rosji i Białorusi, które mają od niedawna bardzo napięte stosunki. Otóż 1 stycznia Rosja „zakręciła kurek” z gazem swojemu zachodniemu sąsiadowi. Jednakże od kilkunastu godzin (jak podają pewne portale). Rosja wznowiła dostawę gazu do państwa Aleksandra Łukaszenki. Może mieć też związek z protestem przeciwko pogłębieniu integracji z Rosją w Mińsku, który odbył się w grudniu ubiegłego roku.
Dobra, dość tej polityki… Jeden z białoruskich portali sportowych postanowił porozmawiać z rosyjskimi i białoruskimi sportowcami, o tym co myślą o integracji z Rosją.
Portal tribuna.com zapytał się osób ze świata sportu, dlaczego nie lubią rozmawiać o polityce, i czy warto zabrać Rosjan na Olimpiadę w ramach reprezentacji Białorusi.
Ostatnio pojawił się pomysł włączenia rosyjskich sportowców do kadry Białorusi na tegoroczne Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Przypomnimy, że Rosja decyzją WADA (Światowej Agencji Antydopingowej) została zawieszona na 4 lata za „aferę dopingową”.
Czy Białoruś potrzebuje integracji i czy może to doprowadzić do wejścia w skład Rosji? Co o tym myślą osoby ze świata sportu?
Jednym z popierających integrację Rosji i Białorusi jest białoruski zawodnik muay thai oraz kick-boxer, jedenastokrotny amatorski mistrz świata w muay thai – Witalij Gurkov:
Tak, wszystko mi pasuje. Wszystko to stanie się na końcu. Niech nawet Białoruś stanie się rosyjską prowincją. Zobaczmy, jacy są Białorusini. Może potrzebujemy tego, aby zacząć szlifować białoruski? Straciłeś samowystarczalność? Czeczenia tego nie straciła; Kadyrow [Ramzan Kadyrow – czeczeński polityk, premier Czeczenii w latach 2006–2007, od 2007 do marca 2011 jej prezydent, od 2011 – Szef Republiki Czeczeńskiej] robi tam wszystko, co chce. Ludzie żyją według własnych zasad i praw, mówią własnym językiem. Wszystkie wydarzenia, które mają miejsce wokół Białorusi i na jej terenie, są zasługą samych ludzi. Dążymy do tego od kilku lat.
Witalij Gurkow – wielokrotny mistrz świata w boksie tajskim, zawodnik muay thai oraz kick-boxer
Odmiennego zdania jest z kolei były zawodnik reprezentacji Białorusi w koszykówce – Aleksandr Kul zdecydowanie sprzeciwia się integracji:
Jestem za tym, aby kraj rozwijał się niezależnie. Ostatnio natknąłem się na ciekawe informacje. Na świecie jest około dwóch tysięcy narodowości, ale tylko około 160 państw, to znaczy narodowości z ich krajem i ich suwerennością. Trzeba je wycenić, to musi być chronione. Rozwijać niezależny, a nie z grubsza mówiąc, region autonomiczny lub prowincję rosyjską. Moim zdaniem wszystko można osiągnąć niezależnie – trzeba tylko utrzymywać dobrosąsiedzkie stosunki z Rosją, Ukrainą, Polską i państwami bałtyckimi. Wszystko zależy od dobrze zbudowanej ścieżki rozwoju we wszystkich sektorach.
Aleksandr Kul – były zawodnik reprezentacji Białorusi w koszykówce. Były koszykarz Anwilu Włocławek i Śląska Wrocław
Podobne zdanie, co koszykarz ma rosyjski trener piłkarski – Anatolij Bajdaczny. Urodzony w Moskwie 5-krotny reprezentant ZSRR, który pracował m.in. z reprezentacją Białorusi oraz drużyną olimpijską i U-21 Syrii uważa, że ciągłe powtarzanie jak mantra słowa „integracja”, może zaostrzyć i tak obecnie gorącą linię Mińsk-Moskwa:
Nie sądzę, że Białoruś stanie się częścią Rosji, nawet nie słyszałem takich rozmów. Poprzez integrację mam na myśli wprowadzenie ogólnych przepisów, ogólny rozwój gospodarki, system podatkowy. Rozumiem to i myślę, że to nawet dobrze. I fakt, że nasz kraj stanie się częścią Rosji. Nawet od kierownictwa sąsiedniego kraju [Rosji] nie słyszałem o tym. Myślę, że został wymyślony tutaj [na Białorusi] na miejscu. Wygodnie jest, że ludzie mają możliwość pracy na Białorusi i w Rosji. Doświadczenie zawodowe jest zachowane, handel się rozwija… Co w tym takiego złego? Złe jest to, że istnieją mury dzielące kraje i ludy. A łączenie mostów jest zawsze dobre.
Anatolij Bajdaczny – były rosyjski napastnik i reprezentant Związku Radzieckiego, obecnie trener rosyjskiego FK Rostów
Dlaczego białoruscy sportowcy nie mówią o polityce?
Wróćmy może do białoruskiego kick-boxera i mistrza muay-thai – Witalija Gurkowa. On z kolei otwarcie mówi o sprawach nawet pozasportowych, jednak rozumie swoich kolegów-sportowców, którzy unikają dyskusji na ten temat:
Ci ludzie są urzędnikami państwowymi! Myślę o wojsku – nie walczą na polu bitwy, ale na boisku sportowym. Dlatego sportowcy przestrzegają ogólnej linii. Boją się powiedzieć, wyrazić swoją opinię, ponieważ za wypowiedziane słowa mogą stracić pieniądze, pewnego rodzaju przyjaźń, która pomaga radzić sobie po zakończeniu kariery. Jestem wolny od tych rzeczy. Robię i mówię, co chcę. Uprawiam sport. I nawet jeśli nie zajmuję się polityką, mam własne zdanie na temat konkretnej sytuacji.
Witalij Gurkow – wielokrotny mistrz świata w boksie tajskim, zawodnik muay thai oraz kick-boxer
Ponadto Gurkow rozumie tych, którzy wyszli na ulice Mińska i protestowali przeciwko integracji Rosji i Białorusi.
Oczywiście doskonale ich rozumiem. Jednocześnie nie chcę być w czyjejś grze – także przeciwko integracji. Wydaje mi się, że wszystkie te wyjścia, wszystko, co dzieje się teraz, z jednej strony jest fajne – ludzie wyrażają swoją opinię. Ale z drugiej strony – być może jest to część jakiejś gry politycznej. Gdyby władze nie potrzebowały takich działań, już dawno by je wyłączyły i nawet nie pozwoliłyby ludziom na ich uruchomienie. Ale, jak widzimy, tak się nie stało.
Witalij Gurkow – wielokrotny mistrz świata w boksie tajskim, zawodnik muay thai oraz kick-boxer
Podobne myśli o protestujących były koszykarz znany również z polskich parkietów, grający w naszym kraju w Anwilu Włocławek i Śląsku Wrocław:
Ci ludzie wyrażają swoją opinię i doskonale ich rozumiem. Dlaczego inni milczą? Każdy ma swoje powody. Możemy źle interpretować każde słowo i nie wiadomo, w którą stronę to pójdzie.
Aleksandr Kul – były zawodnik reprezentacji Białorusi w koszykówce. Były koszykarz Anwilu Włocławek i Śląska Wrocław
Protestujących z kolei potępia rosyjski szkoleniowiec i obecny trener FK Rostów:
Moim zdaniem nie mają nic do roboty. Niektórzy jeżdżą do Rosji, robią tam interesy, a potem przyjeżdżają do Mińska i wychodzą na ulice z plakatami na tych wiecach. Czy to normalne? Prawdziwy absurd.
Anatolij Bajdaczny – były rosyjski napastnik i reprezentant Związku Radzieckiego, obecnie trener rosyjskiego FK Rostów
Czy Rosjanie w reprezentacji Białorusi powinni zostać zabrani na Olimpiadę w 2020 roku?
Takie pytanie pojawiło się po wystąpieniu Prezydenta Białorusi – Aleksandra Łukaszenki, który przyszedłby na ratunek Moskwie:
Nie wykluczam tego, jeśli ma to znaczenie dla Rosjan. Ale są tacy, którzy są przeciwko Zachodowi i być może w samej Rosji. Nasi ministrowie mają kontakt w tej sprawie. Jeśli jest to do przyjęcia, a my nie naruszymy niczego – to będzie piękna chwila
Aleksandr Łukaszenka – Prezydent Białorusi
Pomysł startu rosyjskich sportowców pod białoruską flagą, to efekt zawieszenia przez WADA Rosji za aferę dopingową. Reprezentacji Rosji nie będzie można oglądać na zawodach o randze Mistrzostw Świata przez najbliższe 4 lata. Jak do tego podchodzą Gurkov, Kul i Bajdaczny?:
Nie wiem… jak dotąd, moim zdaniem, nikt w końcu nikogo nie zdyskwalifikował. I ogólnie wydaje mi się, że nie będzie takiej kary. A mowa, że Rosjanie mieliby startować na turniejach pod białoruską flagą, poddaje to fakt, że honoru kraju powinni bronić jego sportowcy, a nie niektórzy goście. Musimy trenować własnych sportowców, pozwolić trenerom pracować. Po co sprowadzać sportowców z zagranicy? Wtedy było ZSRR – to inna sprawa. Teraz są drużyny narodowe Białorusi i Rosji i nie przenośmy tego na płaszczyznę polityczną.
Anatolij Bajdaczny – były rosyjski napastnik i reprezentant Związku Radzieckiego, obecnie trener rosyjskiego FK Rostów
Podobnego zdania jest Witalij Gurkow, który również sceptycznie podchodzi do połączonego zespołu Białorusi i Rosji:
Czy Rosjanie przybędą i wystąpią w imieniu Białorusi, czy zdobędą medale? Proszę bardzo, ale pytanie brzmi, czy przyjdą, czy będą mogli to zrobić? Z drugiej strony dla całego białoruskiego sportu taka perspektywa nie jest dobra. Jeśli weźmiemy sportowców z zewnątrz i nie rozwiniemy naszych, to po chwili będzie bardzo mało białoruskich sportowców. To są poważne rzeczy, które nie zostaną rozwiązane w ciągu roku. Dlatego wydaje mi się, że to utopia. I nie wierzę, że Rosjanie zostaną w końcu zdyskwalifikowani. Na pewno znajdą lukę, zobaczycie. Jakoś coś zostanie ustalone.
Witalij Gurkow – wielokrotny mistrz świata w boksie tajskim, zawodnik muay thai oraz kick-boxer
I do głosu przedmówców dołączył Kul, któremu również nie odpowiada pomysł połączonego zespołu, broniąc również białoruskich sportowców i opisując co widzi zwykły kibic:
Rozważę to pytanie z trzech perspektyw – pierwsza to czysto techniczna strona problemu. Jeśli kierownictwo sobie tego życzy, wszystko można objąć ramami prawnymi, formalnie wprowadzać nowych sportowców do drużyn narodowych. Jednakże ja, jako były sportowiec, rozumiem, co to znaczy wejść na arenę międzynarodową i bronić honoru i godności mojego kraju. Poczucie patriotyzmu, przynależności, jedności z narodem, dumy z faktu, że osiągnąłeś poziom, gdy powierzono ci reprezentowanie swojej ojczyzny. I każdy sportowiec oczekuje, że uczucia są wzajemne, a Ojczyzna zawsze będzie wspierać, chronić i nie zapominać o zużytych siłach, krwi i potu. Teraz wyobraź sobie: sportowiec spędza lata, siły, aby osiągnąć olimpijskie wyżyny, i nagle zostaje wymieniony na kogoś innego, a tym bardziej na obcokrajowca. Co będzie dla sportowców i trenerów? To jest złe uczucie. Ci ludzie są dumni, że ich idole osiągają dobre wyniki na arenie międzynarodowej. Przetrwają, jeśli zawodnicy zawiodą. A jeśli związki sportowe zdecydują się na zmianę zespołów, zmianę składu, to o kogo fani powinni się martwić? Muszą zaakceptować fakt, że najważniejsze jest to, ile medali jest zbieranych pod naszą flagą, a nie kto to zrobił, nasze zespoły i sportowcy czy naturalizowani obcokrajowcy. Jest zbyt wiele aspektów, które negatywnie wpłyną na nasz sport. Oczywiste jest, że baza sportowa w Rosji jest znacznie większa, a utworzenie zjednoczonej drużyny pomoże rozwiązać niektóre problemy tu i teraz. Jeśli zrobisz ten krok, w następnej konkurencji Białoruś będzie na czele. Ale jeśli spojrzysz na to w dłuższej perspektywie, położy to kres pracy tych, którzy są zaangażowani w rozwój białoruskiego sportu – trenerów, sportowców i innych ludzi, którzy wkładają swoją siłę przez wiele lat, aby osiągnąć wyniki. I jeszcze jedno. Ważne jest, aby zrozumieć, że jeśli możesz to zrobić teraz, to gdzie jest gwarancja, że nie będzie czegoś takiego później? Jak mówią, nie ma nic bardziej trwałego niż tymczasowy.
Aleksandr Kul – były zawodnik reprezentacji Białorusi w koszykówce. Były koszykarz Anwilu Włocławek i Śląska Wrocław
Także trzeba zadać sobie pytanie – do czego posunie się Władimir Putin, żeby „Sborna” wystartowała na igrzyskach w Tokio niekoniecznie pod olimpijską flagą, pod którą startują Niezależni sportowcy olimpijscy, nie reprezentując żadnego kraju głównie z powodu przemian politycznych. Gdy sportowcy z Rosji wystąpią pod białoruską flagą, sportowo Białoruś zdaniem miejscowych kibiców – stanie się „prowincją Rosji”.
A co Wy sądzicie na ten temat? Czy będzie połączona drużyna? Czekamy na Wasze opinie w komentarzach.
źródło cytatów sportowców: tribuna.com (strona w języku rosyjskim)

Dzięki za czujność! Zachęcamy do obejrzenia naszego programu!
Szkoda tylko że nie można wejść w ten link.
33/40
Jeszcze sieradzką okręgówkę i A-klasy odwołali
Super wywiad! Masz talent do tego i rób to dalej.


Dodaj komentarz