25 listopada 2020 roku to jedna z najbardziej tragicznych dat w świecie piłki nożnej. Jako zawodnik był jednym z najlepszych NA ŚWIECIE. Gdy zawiesił buty na kółku i założył dres trenerski, to bardziej słynął z narkotyków i przyjaźnią z dyktatorami. To jednak nie czas na wypisywanie negatywów. Jedno jest pewne – świat piłki już nigdy nie będzie ten sam…
Jak mawia stare, dobre przysłowie: „O zmarłych i nieobecnych nie mówi się źle”. Życiorysu i przebiegu życia „Boskiego Diego” nie będę pisał, bo wszyscy na całym świecie wiedzą, co osiągnął (może poza Koreą Północną).
Na instagramie znalazłem film. Niby w tle leci piosenka „Live is life” grupy Opus, ale… widać na obrazie, jaki piłkarski warsztat miał Argentyńczyk.
Miał warsztat? Miał. Wszyscy wiemy, która bramka była najsłynniejsza i dzięki której powstała definicja „ręki Boga”.
Racing Club, Textil Mandiyú, reprezentacja Argentyny, Al-Wasl Sports Club, Al-Fujairah SC, Dorados de Sinalo i Club de Gimnasia y Esgrima La Plata – coś Wam mówią te kluby? Te kluby prowadził 90-krotny reprezentant Argentyny. Poza reprezentacją, te kluby są mało znane.
Jedynym klubem, w którym pracował, a nie był prezesem, było Dynamo Brześć. Aktualny (jeszcze, bo nie obroni już tytułu) Mistrz Białorusi zatrudnił Argentyńczyka w lipcu 2018 roku i o klubie z miasta położonego przy granicy z Polską usłyszał wtedy cały świat. Wykrętem i ucieczką po 2 miesiącach z Brześcia zmienił funkcję z prezesa na prezesa honorowego.
Prywatnie powiem, że to dzięki niemu zainteresowałem się białoruską piłką. Efektem są moje liczne artykuły o piłce z kraju Alaksandra Łukaszenki.
Co jak co, ale Diego w Brześciu miał prawdziwe wejście smoka:
Każdy z nas inaczej go odbierał – jedni uważają go za wybitnego piłkarza, a inni za ćpuna. Opinie są różne, ale z jednym wszyscy się chyba zgodzicie – bez Diego Maradony, futbol już nie będzie ten sam.
Żegnaj D1EG0! Adiós D1EG0!



Dodaj komentarz