To był pierwszy mecz reprezentacji Polski po zimowej przerwie, bowiem od ostatniego zgrupowania trochę się zmieniło. Wczorajsze spotkanie to przede wszystkim początek zmagań Polaków w walce o wyjazd na Mistrzostwa Świata 2022, które odbędą się w Katarze, ale również debiut nowego selekcjonera Portugalczyka Paulo Sousy. Na pierwszy ogień przypadł wyjazd na Puskas Arenę do stolicy Węgier – Budapesztu.
Węgrzy zagrali systemem 3-5-2. Natomiast Polacy, mimo spekulacji o grze trójką obrońców z tyłu, postawili na proste, już sprawdzone ustawienie 4-4-2. Sędzią głównym spotkania był Niemiec – Felix Brych.
| Skład reprezentacji Węgier: | Skład reprezentacji Polski: |
| 1. Péter Gulácsi 5. Attila Fiola 6. Willi Orban 4. Attila Szalai 14. Gergo Lovrencsics 15. Laszlo Kleinheisler 8. Adam Nagy 13. Zsolt Kalmar 3. Szilveszter Hangya 10. Roland Sallai 9. Adam Szalai | 1. Wojciech Szczęsny 18. Bartosz Bereszyński 5. Jan Bednarek 8. Michał Helik 3. Arkadiusz Reca 19. Sebastian Szymański 10. Grzegorz Krychowiak 16. Jakub Moder 20. Piotr Zieliński 9. Robert Lewandowski 7. Arkadiusz Milik |
| Rezerwowi: Dibusz, Toth – Botka, Cseri, Gazdag, Lang, Nego, Nikolić, Schafer, Siger, Varga K., Varga R. | Rezerwowi: Fabiański, Skorupski – Augustyniak, Dawidowicz, Glik, Grosicki, Jóźwiak, Kozłowski, Piątek, Piątkowski, Płacheta, Rybus |

Mecz rozpoczął się dość… sennie. Polacy snuli się po boisku, obrona zaczynała popełniać pierwsze błędy. Niestety, ale już w 6. minucie bramkę na 1-0 strzelił Roland Sallai. Stało się to po naszym nieudanym wyrzucie z autu, które przejęli Węgrzy. Nasza defensywa nie była przygotowana na akcję ze strony drużyny gospodarzy i Sallai znalazł się sam na sam z Wojciechem Szczęsnym.
Pewni siebie Węgrzy nie przestawali naciskać na Polaków co prędzej czy później musiało się zemścić. W międzyczasie, debiutant Michał Helik złapał jeszcze żółtą kartkę. Ostatecznie w pierwszej połowie wynik nie uległ już zmianie i na przerwę do szatni zeszliśmy z jedną bramką w plecy… na szczęście!
Drugą połowę rozpoczęliśmy bez zmian, jednak w 53. minucie Adam Szalai trafił na 2-0 po indywidualnej akcji. Wydawało się, że Polacy są bezradni i nic z tego nie będzie. W 58. minucie, Paulo Sousa zdecydował się na potrójną zmianę: za „żółtego” Michała Helika wszedł Kamil Glik, Krzysztof Piątek zmienił Jakuba Modera, a Kamil Jóźwiak Sebastiana Szymańskiego.
Zmiany okazały się strzałem w dziesiątkę, bowiem „El Pistolero” od razu strzelił bramkę z bliskiej odległości na 2-1 po dośrodkowaniu Kamila Jóźwiaka i przedłużeniu podania przez Grzegorza Krychowiaka. Chwilę później było już 2-2, a wyrównał precyzyjnym strzałem Kamil Jóźwiak po asyście Piotra Zielińskiego. Później okazało się, że polska defensywa bez Kamila Glika nie istnieje, bowiem nasi zawodnicy od razu zachowali spokój w formacji obronnej.
Po natychmiastowej pobudce piłkarzy Sousy, rywale zaczęli zauważać, że zwycięstwo im ucieka, więc selekcjoner reprezentacji Węgier – Marco Rossi, zdecydował się na zmiany w swoim zespole. Ponownie zaczęło się robić nerwowo. Węgrzy coraz bardziej naciskali na nasze pole karne i w 78. minucie obrońca Willi Orban wykorzystał zamieszanie trafiając bramkę na 3-2. Na kolejną zmianę zdecydował się Sousa, który wpuścił Macieja Rybusa za zmęczonego Arkadiusza Rece.
Mimo, że większość nie wierzyła w zwycięstwo biało-czerwonych w Budapeszcie, sprawy w swoje ręce wziął kapitan Robert Lewandowski, który po dośrodkowaniu Bartosza Bereszyńskiego pięknie przymierzył z dystansu pod poprzeczkę Gulacsiego i w 83. minucie na tablicy wyników znów widniał remis.
Po tej akcji, na boisku pojawił się Kamil Grosicki, który zmienił Arkadiusza Milika, ale ta zmiana nie odmieniła rezultatu tego spotkania. Jeszcze w doliczonym czasie gry, minutę przed gwizdkiem końcowym, przedwcześnie do szatni został wysłany Attila Fiola za drugą żółtą kartkę.
Podsumowując, to był dziwny mecz. Należy podkreślić, że Paulo Sousa, tak jak jego poprzednik – Jerzy Brzęczek, mają nosa do zmian meczowych. Portugalczyk, zapytany przez dziennikarzy po meczu, powiedział, że nasz zespół zasłużył na zwycięstwo w tym spotkaniu, a wyjściowy skład Polaków wyglądałby zupełnie inaczej. Mimo wszystko, reprezentacja Polski pokazała w drugiej połowie charakter, ponieważ chyba nikt nie spodziewał się, że przy wyniku 2-0 dla przeciwnika, odrobimy tą stratę.
W innych meczach naszej grupy eliminacyjnej, Andora przegrała u siebie 0-1 z Albanią, natomiast Anglia pewnie wygrała 5-0 z reprezentacją San Marino.
Najbliższe mecze naszej kadry: z Andorą na Stadionie Legii Warszawa (28.03.2021, 20:45) i z Anglią na stadionie Wembley w Londynie (31.03.2021, 20:45)!



Dodaj komentarz