Podczas meczu PGE Skry Bełchatów z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle poważnej kontuzji doznał amerykański przyjmujący – Taylor Sander. Co się dokładniej stało?
Przy stanie 4:2 dla zespołu z Kędzierzyna-Koźla w trzecim secie (ZAKSA prowadziła 2:0 w setach) Taylor Sander skoczył do bloku, gdy atakował Łukasz Kaczmarek. Amerykanin źle spadł na nogę i odniósł kontuzję stawu skokowego i nie dokończył spotkania. Dziś siatkarz żółto-czarnych przejdzie szczegółowe badania, po których będzie znana ostateczna diagnoza i będziemy wiedzieć, ile będzie pauzował przyjmujący Skry. Ostatecznie koledzy z parkietu znieśli go z boiska, a wielokrotny reprezentant USA miał łzy w oczach.
Całą sytuację można zobaczyć na stronie Polsatu Sport.
Ostatecznie ZAKSA pokonała Skrę 3:0 (25:23, 25:19, 25:21) i w finale zmierzy się z Jastrzębskim Węglem. Drużynie z województwa łódzkiego przyjdzie powalczyć z VERVĄ Warszawa ORLEN Paliwa o brązowy medal PlusLigi.
AKTUALIZACJA: Jak podają media klubowe, leczenie oraz rehabilitacja potrwa co najmniej trzy tygodnie. Oznacza to, że Sander w aktualnym sezonie PlusLigi już nie zagra, jednak jego występ w turniejach reprezentacyjnych, na czele z igrzyskami olimpijskimi, nie powinien być zagrożony.
Sympatycznemu przyjmującemu Skry życzymy dużo zdrowia i szybkiego powrotu na parkiety PlusLigi!
Fot. PGE Skra Bełchatów/Twitter



Dodaj komentarz