Czyżby kadra narodowa Rumunii przeżywała taki kłopot kadrowy, bądź słabą formę zawodników, że selekcjoner reprezentacji – Mirel Radoi, musiał powołać… 15-letniego zawodnika do pierwszej kadry? Chodzi tu o zupełnie inną kwestię!
Enes Sali, bo o nim mowa, to – można śmiało rzec – rumuński, piłkarski diament. W sumie po części rumuński. Dlaczego? Ofensywny pomocnik urodził się 23 lutego 2006 roku w Toronto w Kanadzie. Jego rodzice pochodzą z Turcji, jednak wychowali się w Rumunii. Stąd młody zawodnik ma aż trzy wybory, który kraj chce reprezentować, a Rumuński Związek Piłki Nożnej chce po prostu „zaklepać” sobie tego zawodnika.
15-latek jest wychowankiem kanadyjskiego klubu Woodbridge Strikers. W swoim CV może także zapisać „La Masię”. Do akademii FC Barcelony, Sali przeniósł się w wieku 11 lat. Najbardziej znany reprezentant Rumunii – Gheorghe Hagi, namówił ojca Enesa, by syn przeniósł się do ligi rumuńskiej. Tak zrobili. W 2018 roku, Enes Sali został zawodnikiem Farul Konstanca, gdzie najpierw występował w juniorach. Pomocnik dotychczas wystąpił w 7 spotkaniach Liga 1 (notując 233 minuty). W rumuńskiej ekstraklasie zadebiutował 9 sierpnia w meczu 4. kolejki z Sepsi OSK Sf. Gheorghe. Raz udało mu się trafić do siatki (w starciu z Academicą Clinceni). To trafienie sprawiło, że Sali został najmłodszym strzelcem w historii Liga 1 (dokonał tego w wieku 15 lat, 6 miesięcy i 21 dni). Zobacz, w jaki sposób zdobył bramkę!
Teraz przed młodym czas na nowe wyzwania! Ma szansę zadebiutować w barwach „Trójkolorowych” już w listopadzie. Rumuni zmierzą się z Islandią (w czwartek 11 listopada o 20:45) i z Liechtensteinem (w niedzielę 14 listopada o godz. 18:00). Reprezentacja Rumunii w grupie J zajmuje 2. miejsce z dorobkiem 13 punktów. Jeśli oba spotkania okażą się zwycięskie dla kadry Mirela Radoia, będą grać w barażach o mundial w Katarze.
Jedno jest pewne – musicie zapamiętać to nazwisko! Czy Enes Sali zrobi karierę niczym m.in. trochę starsi od niego Kacper Kozłowski, Pedri, Gavi, Jude Bellingham, czy Jamal Musiala? Czas pokaże. Z pewnością będziemy śledzić poczynania tego chłopaka!



Dodaj komentarz