Miało być lepiej, a jest jeszcze gorzej. Legia Warszawa w tabeli wyprzedza jedynie Górnika Łęczna. Kryzys, a raczej dramat w zespole „Wojskowych” przypieczętowała porażka ze Stalą Mielec.
Do 42. minuty przy Łazienkowskiej utrzymywał się bezbramkowy remis. Co ciekawe, pierwsi na prowadzenie wyszli „Wojskowi”. Po dośrodkowaniu Josue, piłkę głową do bramki skierował Mateusz Wieteska. Zespół trenera Marka Gołębiewskiego został szybko sprowadzony na ziemię. Najpierw wyrównał Maksymilian Sitek, który wykorzystał dogranie Fabiana Piaseckiego z prawej strony boiska, a tuż przed końcem 1. połowy, Stal na prowadzenie wyprowadził sam Piasecki, który otrzymał podanie od Sitka, który chwilę wcześniej wygrał walkę o piłkę.
W drugiej części spotkania padła jedna bramka. Dośrodkowanie Krystiana Getingera z rzutu rożnego, wykończył strzałem głową – co ciekawe – wychowanek Legii – Mateusz Żyro, który tym samym ustalił wynik meczu na 1:3. Drużyna z Mielca wywiozła 3 punkty, a legionistów żegnały gwizdy.
To szósta porażka w lidze z rzędu obrońców tytułu. Takiej serii Mistrzowie Polski nie mieli od… 71 lat! Po raz ostatni, warszawski zespół taką „niechlubną” serię notował w 1950 roku, gdy Legia zajęła 10. miejsce (na 12 zespołów) i ledwo uratował się przed spadkiem.
Jedynym zawodnikiem, który zebrał pochwały od kibiców z „Żylety”, był bramkarz Cezary Miszta. Z kolei jedynym, który podszedł do fanów Legii, był kapitan „Wojskowych” – Artur Jędrzejczyk.
Trener Marek Gołębiewski po meczu mówił krótko:
Dla Marka Gołębiewskiego był to czwarty mecz w roli trenera pierwszej drużyny Legii. Wygrał póki co tylko jeden mecz – 1:0 w Pucharze Polski z trzecioligowym Świtem Szczecin. Jeden z byłych właścicieli klubu – Maciej Wandzel, zaapelował do aktualnego włodarza stołecznego zespołu – Dariusza Mioduskiego, by jak najszybciej zatrudnił Stanisława Czerczesowa. Rosjanin pracował już w latach 2015-16 w Legii.



Dodaj komentarz