Wiemy nie od dziś, że Valencia nie rywalizuje już o Europejskie Puchary czy zawodników z tzw. „światowego topu”. Na przestrzeni zaledwie paru lat zmienili się z drużyny, która walczyła o najwyższe cele na ekipę, która walczy o spokojny byt w LaLiga. Jakie są tego przyczyny? Kto najbardziej zawinił? Kto może czuć się poszkodowany?
Głównym powodem „bałaganu” w Valencii są tragiczni właściciele, dla których liczą się głównie pieniądze a nie dobro klubu. Peter Lim przejął Valencie w 2014 roku, w tym czasie zdążył zwolnić 12 trenerów i sprzedać wielu kluczowych zawodników po promocyjnej cenie. Dolaniem oliwy do ognia było zwolnienie Marcelino i opuszczeniem klubu przez Mateu Alemany’ego. W ostatnich latach za bardzo niskie kwoty klub opuścił m.in: Dani Parejo, Francis Coquelin, Kevin Gameiro, Rodrigo, Geoffrey Kondogbia i wielu wielu innych.
Jakie są możliwości dzisiejszej Valencii? Klub z Mestalla będąc mimo wszystko szanowaną marką w Hiszpanii nie jest w stanie rywalizować z zespołami z czołówki Premier League, nie ma też szans na rywalizacje z ekipami, z TOP10 Premier League. Valencia to obecnie zespół, który może mierzyć się z drużynami walczącymi o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. W 2018 roku otwarcie przyznał to Peter Lim.
W letnim okienku nastąpił przełom na Estadio Mestalla, do klubu przyszedł Jose Bordalas. Człowiek, który osiągał historyczne sukcesy z Getafe. Na tamten moment wydawał się być najrozsądniejszą opcją. Jest Hiszpanem i ma duże doświadczenie na hiszpańskim gruncie. Co może się nie udać? Obecnie Bordalas zajmuję 10 miejsce z Valencią i jest na dobrej drodze aby powoli odbudowywać marke Nietoperzy. Do sukcesu brakuję mu jedynie stabilizacji w zespole. Kadra Valencii już jest bardzo wąska, Sevilla pyta o Gonçalo Guedesa, Gaya jest rozchwytywany na europejskim rynku, Carlos Soler zdecydowanie przerasta umiejętnościami Valencie i zapewne będzie chciał szukać klubu. Zaraz może się okazać, że Bordalas zostanie bez głównego trzonu drużyny a dziury w składzie będzie musiał zalepiać wychowankami, ponieważ na konkretne transfery ze strony właścicieli raczej liczyć nie można.
Oczywiście najbardziej poszkodowani w tej sytuacji są kibice, ponieważ po przejęciu zespołu przez Singapurskiego multimiliardera można było się spodziewać drogich transferów, świetnych trenerów i dobrych wyników. Tymczasem, wyszło dokładnie na odwrót. Mamy 2021 rok, jesteśmy po fali strajków kibiców Valencii, które nie przynoszą żadnych skutków. Co mają na celu owe strajki? Kibice Nietoperzy chcą aby jaknajwięcej znanych redakcji się o nich dowiedziało, zależy im na zepsuciu reputacji Peterowi Limowi.




Dodaj komentarz