Trwa 24. kolejka siatkarskiej PlusLigi. Z parkietu ze zwycięstwem zeszli m.in. siatkarze PGE GiEK Skry Bełchatów oraz Asseco Resovii Rzeszów, którzy wygrali wyjazdowe mecze. Trzy punkty wywalczyli też zawodnicy Aluron CMC Warta Zawiercie.
Aluron CMC Warta Zawiercie vs. Trefl Gdańsk
Aluron CMC Warta Zawiercie zwyciężył w meczu przeciwko Treflowi Gdańsk 3:0. Spotkanie obfitowało w emocje, a gospodarze zaprezentowali dobrą dyspozycję. Zawierciański zespół w pełni wykorzystał swoje atuty i pewnie sięgnął po zwycięstwo.
Mecz rozpoczął się od dwupunktowego prowadzenia gospodarzy. W pierwszej partii kluczowym elementem był skuteczny serwis oraz dobrze funkcjonująca linia blokująca, która ograniczała skuteczność ataków Trefla. Gdańszczanie mieli trudności w przyjęciu, co przekładało się na niepowodzenia w wyprowadzaniu ofensywy. Z każdą kolejną akcją zawiercianie powiększali swoją przewagę, wykorzystując kłopoty, z którymi mierzył się Trefl. Pierwszy set zakończył się wynikiem 25:16 na korzyść Aluronu.
Druga partia miała bardziej wyrównany przebieg, obie drużyny wymieniały się ciosami, utrzymując kontakt punktowy. Zespoły szły punkt za punkt do momentu przekroczenia granicy 10 punktów. Wówczas gospodarze zaczęli budować przewagę, która po skutecznym ataku Aarona Russella wzrosła do sześciu punktów przewagi. Szkoleniowiec gdańskiej drużyny, Mariusz Sordyl, zdecydował się na przerwę, aby zmotywować swoich zawodników. Trefl nie poddawał się i starał się dotrzymać kroku rywalowi. Kolejny mecz z rzędu w ataku wyróżniał się młody atakujący – Aliaksei Nasevich, który ostatecznie w całym w całym meczu zdobył 17 punktów przy 61-procentowej skuteczności. Gdańszczanie walczyli do końca, jednak ostatecznie set zakończył się wynikiem 25:19 dla gospodarzy.
Trzeci set początkowo przebiegał pod kontrolą Aluronu, ale Trefl szybko odrobił straty i na chwilę objął jednopunktowe prowadzenie. Walka była zacięta, jednak błędy własne i w przyjęciu sprawiły, że gospodarze ponownie przejęli inicjatywę. Pewne wykończenia akcji przez zawiercian pozwoliły im ponownie odskoczyć punktowo. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 25:20, a cały mecz 3:0 na korzyść Aluronu CMC Warty Zawiercie.
Teraz przed Treflem analiza tego spotkania i czas na wyciągnięcie wniosków. Do ERGO ARENY „gdańskie lwy” powrócą w poniedziałek, 17 lutego, o 17:30, by przed własną publicznością podjąć Barkom Każany Lwów. Bilety na to spotkanie czekają na http://www.gdanskielwy.pl
MVP: Miguel Tavares Rodrigues
Aluron CMC Warta Zawiercie: Karol Butryn 13, Aaron Russell 8, Bartosz Kwolek 7, Miłosz Zniszczoł 7, Mateusz Bieniek 7, Miguel Tavares Rodrigues 4, Luke Perry (l.), Kyle Ensing 1, Jakub Nowosielski, Mobin Nasri.
Trefl Gdańsk: Aliaksei Nasevich 17, Piotr Orczyk 10, Paweł Pietraszko 6, Moustapha M’Baye 4, Jakub Czerwiński 1, Lukas Kampa 0, Fabian Majcherski (l.) – Gijs Jorna (l.), Rafał Sobański 3.
Jastrzębski Węgiel vs. PGE GiEK Skra Bełchatów
PGE GiEK Skra Bełchatów długo czekała na takie spotkanie. Świetna dyspozycja podopiecznych trenera Cretu sprawiła, że ci z terenu mistrzów Polski wracają z kompletem punktów do ligowej tabeli.
Od pierwszych akcji PGE GiEK Skra trzymała się na delikatnym prowadzeniu. Pojedynczy blok Amina Esmaeilnezhada na Fornalu zwiększył je do dwóch punktów (6:4). Rywale jednak nie odpuszczali i zaraz przejęli minimalną przewagę. Bełchatowska drużyna zaczęła popełniać błędy i po asach serwisowych Hubera przegrywała 8:12. Choć w trakcie seta podopieczni trenera Cretu starali się odrobić straty, przeciwnicy utrzymywali dystans. Sygnał do walki dwoma punktującymi serwisami dał Esmaeilnezhad, a na tablicy wyników pojawił się remis 18:18. Po chwili oddechu Bartłomiej Lemański wykorzystał swoje warunki i punktował blokiem, odzyskując prowadzenie dla PGE GiEK Skry. W zaciętej końcówce tylko niuanse zdecydowały o triumfie jastrzębian.
Wyrównany bój trwał także w kolejnym secie. Natomiast, gdy Bartłomiej Lemański popisał się świetną serią zagrywek, bełchatowski zespół zaczął uciekać z wynikiem (8:5). Choć gospodarze też potrafili efektywnie punktować, to PGE GiEK Skra utrzymywała się cały czas na prowadzeniu. Ponownie punktował serwisem Lemański (15:12). Sytuacja rozwijała się coraz korzystniej dla zespołu trenera Cretu, który po kontrze Pavle Pericia prowadził już 18:14. To on też zwiększył dystans do pięciu punktów. Swój punkt zagrywką dołożył też Wiktor Nowak i PGE GiEK Skrze łatwiej było dokończyć tę partię i wyrównać stan meczu.
Dobrą postawę Łomacz i spółka utrzymywali też w dalszej części meczu. As serwisowy Łukasza Wiśniewskiego, dobre ataki – PGE GiEK Skra zbudowała od razu prowadzenie. Przeciwnicy cały czas trzymali poziom i wykorzystywali swoje szanse. Kontra Fornala wyrównała po 5, choć stabilna i skuteczna gra bełchatowian pozwalała im kontrolować sytuację. Tym bardziej, że co jakiś czas na ich konto wpadały efektywnie zdobyte punkty. Takim był ten po bloku Mirana Kujundzicia (10:7). Jastrzębianie kąsali, ale trudno było im przejąć inicjatywę. Dość niebezpiecznie zrobiło się po szczęśliwym asie serwisowym Toniuttiego, ale w kolejnej akcji Kujundzić skończył niezwykle ważną piłkę. Chwilę później punktował też serwisem i na koncie PGE GiEK Skry znowu były trzy punkty przewagi (19:16). Kaczmarek po drugiej stronie siatki był bardzo skuteczny. Ważne piłki kończył Fornal i końcówka seta była emocjonująca (21:21). Walka na najwyższym poziomie toczyła się jeszcze długo, a zwycięsko z niej wyszli podopieczni trenera Cretu.
Pierwsze wyrównane wymiany w czwartym secie to był tylko dobry wstęp do kolejnej fantastycznej rywalizacji zakończonej wygraną żółto-czarnych. Obie drużyny stworzyły ciekawe i emocjonujące widowisko. Jastrzębianie grali swoje, PGE GiEK Skra była niezwykle skuteczna i popełniała mniej błędów. Dobrze funkcjonował jej blok i dzięki temu prowadziła 13:11. Już do samego końca siatkarze trenera Cretu kontrolowali grę na boisku. Niezawodni byli Amin Esmaeilnezhad i Miran Kujundzić, a PGE GiEK Skra Bełchatów zapisała na koncie nie tylko ważną wygraną, ale też zgarnęła cenny komplet punktów.
MVP: Miran Kujundzić
Jastrzębski Węgiel – PGE GiEK Skra Bełchatów 1:3 (25:23, 21:25, 26:28, 22:25)
Składy zespołów:
Jastrzębski Węgiel: Kaczmarek (20), Toniutti (1), Carle (3), Brehme (11), Fornal (16), Huber (10), Popiwczak (libero) oraz Vicentin (7), Finoli, Żakieta (2)
PGE GiEK Skra: Lemański (11), Wiśniewski (2), Kujundzić (22), Łomacz, Esmaeilnezhad (19), Perić (15), Marek (libero) oraz Nowak W. (1), Buszek, Nowak M., Szalacha (3)
Indykpol AZS Olsztyn vs. Asseco Resovia Rzeszów
Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn ulegli na wyjeździe Asseco Resovii Rzeszów 0:3. Statuetkę MVP otrzymał Stephen Boyer.
Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn myśląc o awansie do fazy play-off, muszą zdobywać kolejne punkty do ligowej tabeli. Ekipa ze stolicy Warmii i Mazur, przed startem 24 serii gier, zajmowała w ligowej tabeli 10 miejsce i traciła 6 punktów do „czołowej” ósemki. W sobotę, naprzeciw akademików z Kortowa, stanął zespół Asseco Resovii Rzeszów.
– Od początku sezonu zagrywka jest naszym atutem. Jeśli ona dobrze funkcjonuje podczas meczu, to jesteśmy mocni – stwierdził Mateusz Janikowski, przyjmujący Indykpolu AZS.
Do gry od pierwszej akcji powrócił Eemi Tervaportti, a trener Krzysztof Michalski nie dokonał zmian na pozostałych pozycjach. Skład uzupełnili zatem: Jakubiszak z Siwczykiem na środku, Szerszeń z Armoą na przyjęciu, Hadrava na ataku i Hawryluk jako libero.
Pierwsza partia sobotniego spotkania w pełni należała do gospodarzy. Olsztynianie mieli problemy w przyjęciu i ataku, co skrzętnie wykorzystywali ich rywale, którzy zwyciężyli 25:14. Podrażnieni olsztynianie od początku drugiej partii ruszyli do ataku. Dzięki dobrym zagrywkom Szerszenia i Hadravy, prowadzili 17:11. Od tego momentu jednak do głosu doszli rzeszowianie – punkty raz po raz zdobywał Bednorz i dzięki jemu, Asseco Resovia zwyciężyła 25:22. W trzeciej odsłonie ponownie olsztynianie wypracowali sobie kilka punktów przewagi – po asie Tervaporttiego, Indykpol AZS prowadził 16:13. I tak jak w poprzedniej partii, tak i teraz rzeszowianie przejęli inicjatywę na boisku. Gospodarze nie dali sobie jej wydrzeć, zwyciężając 26:24, a całe spotkanie 3:0. Statuetkę MVP otrzymał Stephen Boyer.
– Sami chcielibyśmy wiedzieć, do wydarzyło się w drugiej partii. W trzecim także mieliśmy przewagę i ją straciliśmy. Uważam, że poza pierwszą odsłoną, to nie był słaby mecz w naszym wykonaniu. Szkoda, że traciliśmy koncentrację i nie byliśmy w stanie odpowiedzieć na mocną zagrywkę naszych rywali – powiedział po meczu Mateusz Janikowski.
W kolejnym spotkaniu siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn zmierzą się w Hali Urania z GKS Katowice – sobota, 15.02, godz. 20:30. Bilety dostępne na bilety.indykpolazs.pl.






Dodaj komentarz